Autor Wątek: Henryk Palczewski  (Przeczytany 3038 razy)

Ojczym Prowadz?cy

  • Nadredaktor
  • *
  • Wiadomości: 285
    • Email
Henryk Palczewski
« dnia: Marzec 02, 2012, 20:42:31 »
Henryk Palczewski to pierwszy autor "z zewn?trz", którego audycje zacz?li?my nadawa?. Tu mo?ecie opowiedzie?, jak audycje z cyklu "Muzyka ucha trzeciego" wp?ywaj? na Wasze ?ycie i w ogóle. A w ogóle to z Palczewskim by?o tak...
Od niepami?tnych czasów, czyli od lat 80., wiedzia?em, ?e jest taki cz?owiek. Najcz??ciej s?ysza?em o nim przy okazji poszukiwa? "dziwnej" muzyki, jak mi kto? co? pojechanego pu?ci? i pyta?em sk?d to ma, to nieraz s?ysza?em: od Palczewskiego. Przy czym to "od Palczewskiego" wypowiadane by?o z dum? i szacunkiem jednocze?nie. I jako? tak przez lata ten szacunek udzieli? mi si? na tyle, ?e nigdy bym si? nie o?mieli? prosi? go o jakie? audycje, bo z góry bym uzna?, ?e nie b?dzie mia? na to czasu albo ochoty, zreszta wiedzia?em, ?e robi audycje w pilskim radiu, wi?c jest ju? "zaj?ty". Ale przyszed? czas, kiedy zapragn??em zaprosi? do wspó?pracy Irka Soch?, którego uwa?a?em za wielkiego admiratora Palczewskiego. Poniewa? ba?em si? takze odmowy Irka, umy?li?em sobie, ?e nagram rozmow? z Palczewskim, i niby to przypadkiem zaraz potem uderz? w konkury do Irka, na którym sam fakt rozmowy z Palczewskim zrobi takie wra?enie, ?e z miejsca zrobi 10 audycji. Skutek by? taki, ?e nie tylko spotka?em si? z Henrykiem i nagra?em t? rozmow?, ale te? okaza?o si?, ?e on nadaje te swoje audycje przez internet i nic nie stoi na przeszkodzie, ?eby je nadawa? w Studni. Nawiasem mówi?c, jako cz?owiek starej daty dbam o zachowanie form i nie ?piesz? si? do mówienia komu? "ty", ale Henryka zacz??em od razu mimowolnie "tyka?", co jest u mnie oznak? sympatii od pierwszego wejrzenia :-).
Tamt? rozmow? poza Studni? opublikowa?em te? w Wyborczej i mia?em potem troch? wyrzuty sumienia, ?e wci?gn??em Henryka w rajcuj?cy mnie w?tek wypaczania gustów muzycznych narodu przez popularnych dziennikarzy muzycznych, zw?aszcza legendarne g?osy Trójki. Bo w kraju, w którym Marek Nied?wiecki obali? komun? za pomoc? muzyki Perfectu i Maanamu, opinia taka musia?a niektórych oburzy?, tym ?atwiej, kiedy anonimowo oburzali si? w internecie. I bardzo mnie cieszy, kiedy trafi? gdzie? na zbli?ony do opinii Henryka pogl?d; ostatnio znalaz?em taki u Andrzeja Stasiuka w jego "Jak zosta?em pisarzem":

Siedemdziesi?ty szósty, siedemdziesi?ty siódmy. Kaczkowski w Trójce puszcza? w kó?ko Emersonów i Yesów. To nie by?o uczciwe. Za?atwi? nas na cacy. Puszcza? ten gnój i rozmi?kcza? nam charaktery. Przy takiej muzyce mo?na bra? tylko heroin?. Pewnie nie wiedzia?. Móg? si? kogo? spyta?. Na przyk?ad Metysa. On si? na tym zna?. Mieszka? na Ko?lej i mieli?my blisko. Wygl?da? jak m?ody Robert Redford. Jakby tam wszed? Iggy Pop, to by?my mu nakopali. Nie znali?my kolesia. Patti Smith te? by?my pogonili. Co za czasy. I ca?e New York Dolls. Przegrane pokolenie. M?odzi powinni s?ucha? ostrej muzyki, a nie takiego pitolenia, takiej pedalskiej brzd?kaniny. Rick Wakeman w nocnej koszuli jak jaki? druid. Po kryjomu s?ucha?em Slade'ów. Gitowcy te? ich s?uchali. Jimmy Lea nosi? czarn? aksamitk?. Byli?my na koncercie The Mud. Kaszana. Ale grali szybko, prosto i bez namys?u. Brzmia?o jak jaka? parodia. Byli?my na Muddym Watersie i to by?o co?. Byli?my na Rorym Gallagherze i to by?o prawie tak dobre, jak Waters. Przynajmniej wtedy. ?adnej ?cierny. Wszed? kole? we flanelowej koszuli i trampkach i zagra?. Popija? co? z butelki. Niewykluczone, ?e alkohol. Waters nic nie popija?. Nie musia?. Tym si? ró?nili. Jak si? ko?czy?y koncerty, to nie by?o czym wraca?. Zostawa? tylko nocny. 602, a potem 612. [...] Powoli dawali?my sobie siana z Emersonami i Floydami. W sam? por?. To by?a droga donik?d. Tak samo jak z Cortazarem. Zwietrzyli?my zasadzk?, jak to si? mówi. Olali?my Muzyczn? poczt? UKF. Raz pobili?my milicjanta. Ale by? w cywilu i sam zacz??, wi?c troch? nie bardzo si? to liczy. Chodzili?my na Olszynk? Grochowsk?, na Kozi? Górk?, ?eby widok ?mietników i przeje?d?aj?cych poci?gów podsyca? w nas smutek i nostalgi?. S?uchali?my Dylana. Poci?gi jecha?y do Lublina, do Che?ma, a potem mo?e i do Ruskich. Syberia by?a w ko?cu wi?ksza od ?rodkowego Zachodu. S?uchali?my Wysockiego. Miesza? nam si? w g?owach z Dylanem, tak samo jak Joau Baez miesza?a si? z ?ann? Biczewsk?. Wszystko by?o lepsze od Floy-dów i Emersonów. [...] W telewizji lecia?y seriale, ale nikt ich nie ogl?da?. Ani dzienników, ani w ogóle czegokolwiek. Tak samo z radiem. Wiedzieli?my, ?e tam nic nie ma. W kó?ko puszczali Boney M., Africa Simon i Maryl? Rodowicz.

Nie znam si? na tym, ale jak na moje ucho, Henryk ma fajny "radiowy" g?os. Taki g?os, który budzi zaufanie, ?e o! - jak ktos ma takie profesjonalne struny g?osowe, to na pewno wie, o czym mówi. Za to, jak na mój gust, za bardzo trzyma si? muzyki. Tzn. jak na przyk?ad opowiada, ?e by? na festiwalu, to ja bym ch?tnie pos?ucha? równie? o tym, jak jecha? na ten festiwal, jaka pogoda by?a, jak ludzie byli poubierani, czy kto? si? moze upi? itp. A on nic, tylko muzyka i muzyka.
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2012, 19:20:07 wysłana przez Ojczym Prowadz?cy »

IS

  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: Henryk Palczewski
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 16, 2012, 08:13:06 »
Jacku, nie tyle "admiratorem" by?em, co po prostu wyra?a?em szacunek dla jego dzia?alno?ci popularyzatorskiej w latach 1980. A to pewna subtelna ró?nica. Pozdrawiam, IS

Ojczym Prowadz?cy

  • Nadredaktor
  • *
  • Wiadomości: 285
    • Email
Odp: Henryk Palczewski
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 21, 2012, 23:09:51 »
Subtelne ró?nice to co? niezwykle wa?nego, dlatego dyskutuje si? o tym na ogromnej ilo?ci forów internetowych. Uwa?am, ze warto i u nas poci?gn?? ten w?tek. Let's go!:
Nie napisa?em, Irku, ?e by?e? admiratorem Henryka. Napisa?em, ?e uwa?a?em Ci? za jego wielkiego admiratora, a to subtelna ró?nica.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2012, 23:11:41 wysłana przez Ojczym Prowadz?cy »

IS

  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: Henryk Palczewski
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 23, 2012, 21:22:02 »
Subtelne ró?nice to co? niezwykle wa?nego, dlatego dyskutuje si? o tym na ogromnej ilo?ci forów internetowych. Uwa?am, ze warto i u nas poci?gn?? ten w?tek. Let's go!:
Nie napisa?em, Irku, ?e by?e? admiratorem Henryka. Napisa?em, ?e uwa?a?em Ci? za jego wielkiego admiratora, a to subtelna ró?nica.

Ano. By?o - min??o...