

Wśród wielu korzyści, jakie przyniosło upowszechnienie internetu, jest i ta, że internet uwolnił radio. Wieloletni przymus koncesjonowania nadawczej działalności radiowej i jej dystrybucji przez władzę, zwalczającą „pirackie” radia zagrażające jej korsarskiemu monopolowi i uzurpującą sobie prawo do fal radiowych (jakby to chujowa rada radiofobii i teleschizmy była Marconim, Popowem i Teslą), utrwalił w nas przekonanie, że radio to medium dla wybranych i wtajemniczonych: latami kształconych na dziennikarzy, zdających egzaminy na „karty mikrofonowe” i dysponujących magicznymi głosami, od których majtki same słuchaczkom spadają. Gówno prawda.
Zapraszamy do współpracy każdego, kogo korci, żeby spróbować swoich sił jako radiowiec (lub radiówka, jeśli majty mają spadać chłopakom). Żeby robić fajną audycję, trzeba spełnić dwa podstawowe warunki: mieć na nią pomysł i albo nie być niemową, albo umieć pisać i obsługiwać program zamieniający tekst na głos ludzki. Bez żadnej ściemy: większość naszych autorów audycji to ludzie „z ulicy”, co oczywiście czasem znaczy - z sieci. Żeby mieć w Radiu Studnia swoją audycję, wystarczy przygotować pierwszą z nich i przysłać. Jeśli tylko nam się spodoba, z radością będziemy ją emitować co tydzień. Zastrzegamy, że nie płacimy honorariów i że starsi stażem nadredaktorzy i redaktorzy mają prawo do dowolnego awansowania i degradowania redaktorów i podredaktorów młodszych stażem.
Nasze cele: fajna zabawa w radio; wypięcie się na prostytuowane przez polityków radia „publiczne” (publiczne chyba tylko w takim sensie, jak domy publiczne) i żywiące się popkulturowymi rzygami radia „komercyjne”; udowodnienie, że może istnieć niezłe radio bez polityki i reklam.
Właśnie: tematyka i forma audycji są oczywiście całkowicie dowolne, ale są dwa rodzaje programów radiowych, które z góry odrzucamy: to takie, których podmiotem byłaby polityka lub działalność reklamowa. Nie oznacza to zakazu wspominania o polityce czy chwalenia czegoś, co jest dobre. Jeśli ktoś sprzedaje marchew i potrafi o tym ciekawie opowiadać, chętnie będziemy emitować jego audycję „Moje życie z marchwią” czy coś w tym stylu. Chodzi po prostu o to, żeby nie używać języka, który zasadza się na kłamstwie i nie może bez niego istnieć - czyli języka polityki i reklamy w potocznym rozumieniu tych słów.
Poniżej krótka ściąga, jak współpraca z Radiem Studnia ma wyglądać od strony technicznej - powstała na podstawie najczęstszych pytań naszych dotychczasowych autorów i pewnie przyda się autorom przyszłym.
Audycję można robić samemu, ale warto pamiętać, że dialogi są z natury ciekawsze od monologów i może warto rozejrzeć się wśród znajomych, czy nie znajdzie się ktoś chętny do zabawy w duecie. Można być dostojnym spikerem albo można się bawić w DJ-a - tu po prostu pełna dowolność. Najchętniej nadajemy audycje w cyklu tygodniowym - z doświadczenia wiemy, że trudno utrzymać stałych słuchaczy, jeśli spotyka się z nimi rzadziej (ale w razie czego nie jest to przeszkoda nie do przeskoczenia). Chętnie wysłuchamy sugestii, w jaki dzień i o jakiej porze chcielibyście być na antenie, jeśli ma to dla Was znaczenie. W przypadkach, kiedy to istotne dla audycji, możecie je nadawać na żywo, ale zaczynamy zawsze od wcześniejszego nagrywania ich. Nagrywacie je samodzielnie i przesyłacie każdą audycję w postaci jednego pliku mp3.
Wiadomo, że im lepszy mikrofon, tym lepiej, ale nie musi to być wielce zawodowy sprzęt. Po prostu to, co mówicie, ma być czytelne :-). Tak samo z pomieszczeniem i jego wyciszaniem. To zresztą zależy od konwencji samej audycji, jaką obierzecie. Poważne i „trudne” nawijki, wymagające skupienia słuchacza, wymagają raczej idealnej ciszy, luźniejsze gadki niekoniecznie. My audycję „Studnia” nadajemy z mieszkania w bloku, którego w ogóle nie wyciszaliśmy. Jeśli jednak ktoś woli ciszę bliską ideału, to warto zaopatrzyć się w bezgłośną myszkę, komputer wystawić za ścianę albo do szafy (ewentualnie elementy wymagające chłodzenia zastosować w nim w wersji z chłodzeniem bez wirnika) lub zastąpić laptopem, który chyba tak nie hałasuje. Bardzo dobrze robi burdel na chacie, czyli dużo gratów i drobnych przedmiotów, najlepiej miękkich, między którymi dźwięk "znika", a nie dudni - np. znakomicie wyciszają pomieszczenie półki z książkami. Jeśli ma się jakiś dobry dyktafon czy recorder, można też, myślę, nagrywać w plenerze, wtedy naturalne tło dźwiękowe jest raczej sprzymierzeńcem niż przeszkodą (choć raczej nie zagra się wtedy muzy, którą trzeba dopiero zgrać w chałupie).
Jeśli chodzi o program do nagrywania dźwięku, to do prostych w sumie zadań, jakimi są nagranie gadki i zgranie jej z muzyką w jeden plik, na pewno wystarczy np. darmowy Audacity. Tu jest opis: http://www.searchengines.pl/Edytory-audio-t39779.html , a kliknięciem w tytuł „Audacity” uruchomimy link do pobrania programu. Do zadań bardziej skomplikowanych są jakieś programy „didżejskie”, które mają bajery w rodzaju dopasowywania do siebie tempa bitów w sąsiadujących ze sobą kawałkach, jakiś sztucznych skreczów itp., ale żenada jaką odprawia na naszej antenie korzystający z takiego programu DJ Zwyrodnialec, skutecznie nas od tych programów odstrasza. Jeśli chcecie, to próbujcie ich na własną odpowiedzialność.
Gotowa audycja powinna mieć postać pliku mp3 w jakości 96kbps/44.100Hz lub lepszej. Wartość kbps warto podwyższyć, ale wtedy sam plik będzie większy i dłużej będzie trwała jego wysyłka. Plik należy nam przesłać przez Protokół Transferu Plików (ftp). Można to zrobić za pomocą Eksploratora Windows albo przy użyciu klienta ftp, np. Total Commandera. Polecamy ten drugi sposób jako o wiele prostszy.
Prosty w obsłudze program Total Commander (nawiasem mówiąc bardzo przydatny w codziennej pracy z komputerem, przeglądaniu, porządkowaniu, kopiowaniu plików i folderów itp.) można pobrać ze strony http://totalcmd.pl/download/app/new/ i wielu innych. Jego bezpłatna wersja różni się od płatnej jedynie jednym dodatkowym kliknięciem - po prostu przy każdorazowym uruchomieniu trzeba wybrać jeden z trzech przycisków, wskazany przez program. Po zainstalowaniu i uruchomieniu Total Commandera należy kliknąć przycisk „Sieć”, potem „FTP Połączenie”, a w okienku, które się otworzy, „Nowe połączenie...”. Teraz pojawi się okienko z kilkoma polami do wypełnienia. „Sesja” - tu wpisujemy dowolną nazwę, dzięki której będziemy to połączenie odróżniać od innych. W polu „Nazwa hosta” należy wpisać - i to już ważne - następujący adres: studnia.dyndns.info (bez dodawania na początku www, ftp czy czegokolwiek!). Opcję „Logowanie anonymous” pozostawiamy niezaznaczoną. Login (nazwę użytkownika) i hasło do wpisania podamy Wam, jak już tę audycję nagracie :-)
Kolejne pola oraz okienka do zaznaczania ptaszkami nas nie interesują i zostawiamy je tak, jak są, opcje „Użyj firewall” i „Tryb pasywny” mają być niezaznaczone. Klikamy OK, okienko się zamyka.
Od tej pory, po uruchomieniu Total Commandera oraz kliknięciu „Sieć” i „FTP Połączenie”, w otwartym okienku będziemy już mieli zdefiniowane połączenie z Radiem Studnia (pod nazwą, jaka nadaliście Sesji). Po zaznaczeniu go jednym kliknięciem, klikamy „Połącz” i w jednym z dwu głównych okien programu Total Commander pokazuje się docelowy folder, na który ma być przesłany plik. W drugim głównym oknie musi być widoczny plik, który chcemy przesłać (nawigacja po zawartości Waszego komputera jest bardzo prosta, wykorzystuje się umieszczone u góry tego głównego okna oznaczenia literowe dysków na komputerze, klikając w znak „\” przechodzimy na samą górę [„początek”, „wierzch” :-] danego dysku, klikając dwa razy w katalog poniżej, wchodzimy „wgłąb” niego). Teraz zaznaczamy jednym kliknięciem plik do wysłania, klikamy na dole „F5 Kopiowanie” (lub korzystamy ze skrótu klawiaturowego F5) i „OK” w okienku, które wyskoczy. Zaczyna się wysyłanie pliku.
Jeśli się nie zaczęło, możemy wprowadzić jedną zmianę w dokonanych wcześniej ustawieniach: „Tryb pasywny” jednak zaznaczamy ptaszkiem. Powinno działać.
W audycjach możecie wykorzystywać wszystko. Jednak wykorzystując cudzą twórczość (czyli np. piosenki) należy pamiętać o sprawach następujących. Jeśli wykorzystujecie ją w niewielkim fragmencie, na zasadzie cytatu, to w ogóle nie bierzemy tego pod uwagę. Jeśli w całości, to Radio Studnia ma obowiązek umieścić każdy taki utwór w zestawieniu, jakie wysyła organizacji zbiorowego zarządzania prawami artystów. Dlatego spis wykorzystanych utworów (tytuł, wykonawca, autor słów, autor muzyki, ew. autor opracowania, czas trwania) także trzeba nam wysyłać. W przypadku większych utworów literackich o zamiarze ich wykorzystania trzeba nas poinformować z wyprzedzeniem.
Długość audycji jest dowolna, ale chcielibyśmy, żeby była stała. Ponieważ nasz śpikier dyżurny zwykle śpi, warto pamiętać, że na ogół audycje nie są przez niego zapowiadane, więc trzeba je jakoś tak zaczynać, żeby ludzie wiedzieli, że to Wy zaczynacie nadawać, przywitać się kulturalnie albo coś.
No to do roboty!